Szanowny czytelniku
Zanim przejdziesz do czytania tejże książki pozwól iż powiem o niej kilka słów, tytułem wstępu...
Właściwie do napisania skłoniły mnie przede wszystkim pochlebne opinie na temat mojego poprzedniego tworu ("It's green & pissed"), ja i przeczytanie kilka zbiorów opowiadań które ostatnio czytałem. Była to między innymi świetna książka Stephena Kinga pt.: "Szkieletowa załoga", polecam ją każdemu czytelnikowi, bez względu na to jaką literaturę lubi - tą pozycję po prostu przeczytać trzeba. Tak więc po dosłownym wchłonięciu książki Kinga wpadłem na pomysł napisania czegoś podobnego... Tzn.: nie chodziło mi o napisanie historii zbliżonej fabułą do opowiadań "mistrza grozy" lecz o stworzenie zbioru opowiadań własnego autorstwa.
Zadanie łatwe nie było, bo przede wszystkim trzeba było mieć jakąś koncepcję na wygląd książki... Głowiłem się nad tym długo. Chciałem wymyślić coś oryginalnego, coś na co nie wpadł przede mną żaden inny pisarz... I w końcu wpadłem na śmiały (i nieco rąbnięty w "dekiel", hłe, hłe) pomysł aby wszystkie te opowieści stworzyć w stanie (nie)trzeźwości. Co to krótko mówiąc znaczy??? Wszystkie scenariusze do tych oto historyjek, które będzie dane Ci przeczytać - powstały krótko mówiąc "na fazie"... Często na takiej, że ledwo co trafiałem w klawiaturę podczas późniejszego pisania, ale mniejsza z tym... Pomyślałem też iż fajnie by było, gdyby te wszystkie historie ktoś "opowiadał", na wzór serialu "Opowieści z krypty" i... Postanowiłem obsadzić siebie w roli "przewodnika", co to oznacza??? Przed każdą historią i po jej zakończeniu przeczytacie mój krótki komentarz...
Gdy już miałem ogólny zarys tego - jak to ma wyglądać, zaopatrzyłem się w dużo napoi energetycznych marki "Żywiec®", "Bols®" czy "Spirytus rektyfikowany" (oczywiście wszystkie te napoje były bezalkoholowe, hłe, hłe, hłe:), potem zakupiłem kilkanaście paczek fajeczek marki "Carmen® Ligts" i gram "magicznego zielska Księdza Klimuszki" i... Zasiadając za sterami mego komputera ruszyłem z pisaniem...
Do współpracy zaprosiłem tym razem również moich korespondentów z internetu. Spłodzili ONI świetne, pełne prawdy i przekazu historie.
To, co mi z tego "pisania na fazie" wyszło - zostawiam Tobie, Szanowny czytelniku. Od razu polecam zaopatrzyć się w "rzygawki*" i coś na przeczyszczenie :)... A tak na serio to uważam iż te opowiastki coś za sobą niosą, tak więc po zakończeniu każdej z nich polecam zastanowić się nad morałem - bo te sprytnie poukrywałem i tylko nieliczni się ich dopatrzą...
Na koniec chciałbym życzyć wszystkim aby dotrwali do końca wędrówki przez moje zakręcone opowieści. Mam nadzieję iż każdy wyjdzie z tej podróży cało (krótko mówiąc nie dostanie zajoba gdzieś po drodze) i za moim głosem znajdzie wyjście z krainy moich "euforycznych historii".
Jakub "JJ" Palica [autor tych że słów jak i całej książki]
* rzygawki - torby na wymioty, używane w samolotach.
|