Wstęp inz. Mamon
Ho! Ho..! ekhem... witam!
Chyba za bardzo się w te święta w rolę wciągnąłem i to "ho! ho! ho!" w krew mi weszło. Wiem, wiem doskonale, że już styczeń się zaczął a ja jeszcze w tym czerwonym kubraczku paraduję - ale to tylko dlatego, że kleje mi się pomyliły i teraz nie mogę brody odczepić. Co? że dziwne? e.. nie - udaję spóźnioną promocję świąteczną. No dobra - jest jak jest - jako to mówią każdy może zostać świętym Mikołajem - to sobie jeszcze trochę posiedzę i potrenuję - w końcu za rok też będzie wigilia, znów trzeba będzie szopkę odstawić... yhym... oczywiście przejęzyczyłem się - ustawić, szopkę na Boże Narodzenie się ustawia. No - ale wracam do roli...
Ho! ho! ho! Nazywam się Święty Mikołaj, jak pewnie wszyscy wiecie - ale tak dla pewności się przedstawię - bo to zawsze można z jakimiś Dziadkami Mrozami pomylić. Przyjechałem - tak gdzieś z Laponii czy innego Tybetu - w każdym bądź razie - to jest na tyle daleko, że nie złożycie rewizyty tak szybko (choć niejaki Kukuczka próbował i mnie nie znalazł). Mam tu dla was wór (no może za dużo powiedziane - aktówkę z dokumentami chyba by było lepiej) z prezentami. Czy są tu jakieś grzeczne dzieci? O widzę, że jest was kilkoro nawet... No to wy sobie możecie wziąć i już poczytać co tam dzisiaj śmiesznego... a teraz do reszty. Rozumiem, że byliście niegrzeczni - no to za karę będziecie musieli teraz przeczytać to co mam dla was - i od razu odpowiadam na zadane pytanie - nie, nie można tej kary zamienić na rózgę. No to zostawiam was - wpadnę za rok sprawdzić jak wam idzie... ho! ho! ho!
inz. Mamon poczta: mamon@nnmag.net
|