Siedząc ostatnimi czasy przed komputerem i czytając wiadomości z grup dyskusyjnych raz po raz napotykałem na informacje o grze "Operacja Glemp". Najczęściej zadawanym pytaniem było, skąd można tę grę ściągnąć, gdyż - podobno - strony ją zawierające znikały z serwerów w tempe wręcz błyskawicznym. Zastanawiałem się co spowodowało ten fenomen. Tym sposobem również ja zacząłem "polowanie na Operację Glemp". Wreszcie gra wylądowała na moim dysku. Uruchamiam. Cóż - wstęp niezbyt zachęcający: grafika jak z czasów Atari, dźwięku wręcz zero. Wybieram opcję info i czytam: "Jest rok 1996. Polską rządzi czarna mafia kierowana przez Episkopat na czele z Ojcem Chrzestnym działającym pod pseudonimem Glemp. Wspierają ją organizacje parakatolickie pod wodzą ZChN, które kontrolują wszystkie instytucje w państwie. Specjalne bojówki wyłapują żydów, masonów i innych niewiernych, którzy prowadzą działalność partyzancką. Zostałeś wysłany z misją polegającą na przeniknięciu do siedziby mafii nazywanej Kurią i wykonaniu rozkazów, które dostałeś w zalakowanej kopercie. Niestety zostałeś schwytany i uwięziony w podziemiach Kurii zupełnie nagi, bez sprzętu i koperty z rozkazami. Od tego momentu rozpoczyna się gra. Musisz uciec z celi i wykonać rozkazy. Miej oczy i uszy szeroko otwarte - łatwo przeoczyć coś niezbędnego w dalszej wędrówce, a każdy fałszywy krok może skończyć się dla Ciebie tragicznie." Dołożywszy do tego sensacyjne doniesienia w Gazecie Wyborczej, PAP zrozumiałem dlaczego gra wzbudziła takie emocje. Fabuła jest przecież znana z dziesiątek produkcji tego typu, poczynając od Wolfenstein'a 3D, poprzez wszelkie Doom'y, Quake itp. - chodzi o zabicie wszystkiego co się rusza. Zasadnicza różnica to postacie występujące w grze. W Wolfenstein'ie był to m.in. Adolf Hitler, w "Operacji Glemp" głównymi przeciwnikami są Prymas Polski oraz Lech Wałęsa, inne postacie to po prostu księża. I tutaj wychodzi chyba cała obłuda naszego społeczeństwa - o ile zabijanie dziesiątek potworków, kosmitów, hitlerowców jest politycznie poprawne, to już podstawienie pod te bezimienne stworki znanych z naszych realiów osób jest wręcz oburzające. Zastanawia mnie fakt, czy gra spowodowałaby równe oburzenie, gdyby nie chodziło w niej o zabicie Prymasa, lecz np. Jerzego Urbana. Śmiem wątpić. Przy okazji rozpętała się innego rodzaju burza - o to do czego mamy dostęp dzięki sieci Internet. Jednak autorzy alarmujących doniesień, karmących zwykłych, często niezwiązanych w jakikolwiek z internetem osób, nie dostrzegają jednego prostego faktu. Zarówno ściągnięcie "Operacji Glemp", jak i przeglądanie serwisów ze zdjęciami roznegliżowanych panienek nie jest obowiązkowe. Grę ściągnęły osoby najwyraźniej zainteresowane tematem.Dziwi mnie wobec tego usuwanie stron, z których program można było ściągnąć. Nie dziwię się wobec tego, iż np. pod adresem http://www.kki.net.pl/~cenzura/index_og.html oprócz informacji o grze pojawiło się forum, na którym można udzielić odpowiedzi na pytanie: czy powinniśmy cenzurować internet? Można postawić twierdzenie, iż gra ta może obrażać uczucia religijne wielu osób. Ja zadam im tylko jedno pytanie - po kiego grzyba ściągali ten program? Czy sam tytuł już nic nie mówi? Zastanawiające jest to, iż gier o podobnej tematyce jest znacznie więcej - wystarczy wspomnieć następujące tytuły: "Virtua Cop", "Operation Wolf", "Kler Killer" (informacje pochodzą ze strony http://www.gry.wp.pl/felietony/operacja_glemp.html) pojawiające się już od dłuższego czasu. I przechodzą jakoś bez echa. "Operacja Glemp" rozpętała niezłą zawieruchę, a autor, który zresztą zamieścił swoje dane personalne (miasto, ulica, blok, numer mieszkania), najprawdopodobniej zastanawia się teraz co dalej. Możemy teraz czekać na zakończenie tej awantury. Bardzo mnie zastanawia, jakie ono będzie.
Po rozdmuchaniu tej sprawy przez media wmieszała się do niej również prokuratura. Czyżby Polsce szykował się skandalista na miarę Larry'ego Flynt'a?
Przemek "Maverick" Ryk <NoName>
"Życie jest komedią dla tych, którzy
myślą i tragedią dla tych, którzy czują" (Horace Walpole)